Arkadiusz Milik wrócił, ale czy ma jeszcze czego szukać w Juventusie?


Ponad 650 dni czekaliśmy na oficjalny mecz reprezentanta Polski

23 marca 2026 Arkadiusz Milik wrócił, ale czy ma jeszcze czego szukać w Juventusie?
Nicolo Campo/SIPA USA/PressFocus

Arkadiusz Milik od 25 maja 2024 roku nie pojawił się na boisku w oficjalnym meczu Juventusu – to już prawie dwa lata przerwy spowodowane serią poważnych urazów kolana i nie tylko. Polski napastnik, który dołączył do „Starej Damy” z wielkimi nadziejami, a rzeczywistość okazała się brutalna. Ostatnimi laty siedział głównie z boku i przyglądał się, jak zmieniał się klub z Turynu. Czy 32-letni snajper kiedykolwiek wróci do dawnej formy? I czy ma jeszcze czego szukać w Juve? Zaledwie 10 minut meczu z Sassuolo dało na to duże nadzieje.


Udostępnij na Udostępnij na

Ponad 650 dni czekaliśmy na powrót do gry w oficjalnym meczu reprezentanta Polski. Arkadiusz Milik już raz był niemal gotowy fizycznie, a nawet znalazł się w kadrze meczowej Juventusu w grudniu zeszłego roku. Niestety, pech go nie opuszczał. Znowu przydarzyła mu się kontuzja, która wyeliminowała go z gry na parę miesięcy. Teraz wreszcie wrócił do wspólnych treningów z drużyną. Już był zgłoszony do składu na mecz z Pisą i dostał swoje 10 minut z Sassuolo. W tym małym czasie zaprezentował się dość dobrze.

Ostatni mecz i początek koszmaru

Ostatni ligowy występ Milika dla Juventusu miał miejsce 25 maja 2024 roku – w wygranym 2:0 meczu z Monzą na zakończenie sezonu 2023/2024. Polak wszedł na boisko w drugiej połowie, ale nie zdążył wpłynąć na wynik. Tamte rozgrywki kończył z bilansem rozegranych 36 meczów, zdobytych ośmiu goli oraz zaliczeniu jednej asysty. Przystępował on z nadziejami na wyjazd z kadrą na ważny turniej. Kilka dni później, 7 czerwca, w towarzyskim spotkaniu Polska – Ukraina doznał zerwania łąkotki lewego kolana, co wymagało natychmiastowej operacji i wykluczyło go z Euro 2024. To był początek lawiny urazów, która zatrzymała jego karierę w martwym punkcie.

Juventus początkowo liczył na szybki powrót, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Milik przeszedł rehabilitację w Turynie i Polsce, ale każdy krok naprzód kończył się regresem. Następowały kolejne urazy. Zaczęło się wszystko od uszkodzenia łąkotki, która wymagała dwóch operacji. Później przy rehabilitacji doszła kontuzja mięśnia łydki, a później przy kolejnej próbie powrotu doszła kolejna kontuzja mięśniowa oraz pojawiły się kolejne problemy z kolanem. W grudniu 2025 roku znalazł się w kadrze meczowej na starcie z Romą po 574 dniach przerwy, lecz nie zagrał. Do marca 2026 nadal pauzował, a w międzyczasie klub rozważał jego odejście. Jednak nikt nie chciał brać napastnika niezdolnego do gry.

Arkadiusz Milik został w Turynie nie tylko ze względu na swoje problemy zdrowotne. Polak od dzieciaka jest wielkim fanem „Starej Damy” i zawsze jego marzeniem była gra w Juventusie. Dlatego jest tam do dzisiaj i teraz w swojej ostatniej szansie chce udowodnić, że zasługuje na bycie piłkarzem jednego z najbardziej utytułowanych klubów z Serie A.

Zmiany w Juventusie

Od maja 2024 Juventus przeszedł rewolucję. Thiago Motta objął stery latem 2024 po Massimiliano Allegrim, co wiązało się ze zmianą stylu gry „Starej Damy”. Nowy trener chciał wprowadzić bardziej ofensywną grę. Pod sterami Brazylijczyka może i zmieniła się gra zespołu, ale nie przyłożyło to się na efekty w tabeli Serie A. Balansowanie na skraju ligowego Top 4 zakończyło się zwolnieniem przed końcem sezonu 2024/2025. Następcą Motty został Igor Tudor, choć to był kolejny epizod zakończony przedwcześnie. Od października 2025 roku trenerem jest Luciano Spalletti.

Dwa lata w piłce nożnej to naprawdę dużo. A jak bardzo zmienił się w tym czasie Juventus? Z tym pytaniem zmierzył się Max Statman: – ​Od czasu kontuzji Milika „Stara Dama” miała trzech różnych trenerów. Obecny styl gry klubu pod wodzą Luciano Spallettiego znacznie różni się od tego, który mieliśmy za czasów Motty czy Tudora. Pierwszy z nich stosował strategię opartą na posiadaniu piłki – dominowania nad przeciwnikami pod względem posiadania piłki, ale był problem z działaniem w ostatniej tercji boiska. Drugi preferował styl defensywny, podobny do Allegriego, ale z mniejszą liczbą dośrodkowań.

Wierzę, że Milik pomoże Juventusowi pod wodzą Spallettiego. W obecnym systemie gry potrzebujemy silnego napastnika, a on zdecydowanie taki jest. Jestem ciekawy, jak Spalletti zintegruje go z drużyną po powrocie do pełni sprawności.Max Statman dla iGol.pl

Zmiany nie następowały tylko w sztabie szkoleniowym. Kadra Juventusu w ciągu dwóch lat mocno się zmieniła, zwłaszcza patrząc na tych najbardziej ofensywnych piłkarzy. O miejsce w podstawowym składzie Milik musiał rywalizować z Dusanem Vlahoviciem oraz Moise Keanem, a po bokach było wsparcie choćby od Federico Chiesy czy Kenana Yildiriza. Obecnie w kadrze zostali ten pierwszy i ostatni. Serb może nie został tak wielkim napastnikiem, jak oczekiwano, ale sam też miał problemy zdrowotne. Jego status nieco osłab, ale wciąż może być ważnym ogniwem zespołu.

A z kim teraz będzie rywalizować Polak o miejsce w składzie? – Arek Milik z pewnością będzie rywalizował z Dusanem Vlahoviciem w ataku. Spalletti nie ceni sobie zbytnio Jonathana Davida i Loisa Opendy. Polski napastnik ma szansę zostać pierwszym zmiennikiem Dusana Vlahovicia, który z pewnością będzie pierwszym napastnikiem – odpowiada Statman.

Arkadiusz Milik w nowej rzeczywistości

Powrót po ponad 650 dniach to naprawdę kawał czasu w piłce nożnej. Patrząc na przemiany, jakie zaszły w Juventusie, to śmiało można powiedzieć o tym, że Arkadiusz Milik wchodzi w nową rzeczywistość. Musi poznać nowych kolegów, bo kadra mocno zmieniła się przez te dwa lata, a Polak głównie przypatrywał się grze „Starej Damy” z perspektywy widza. Mając na uwadze to, że polski napastnik był na wylocie, to ma on teraz ostatnie miesiące na pokazanie przydatności dla zespołu.

Na pewno wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się, w jakiej formie może być 32-latek? Nie grał prawie dwa lata w żadnym oficjalnym spotkaniu. Wreszcie mogliśmy zobaczyć go w spotkaniu z Sassuolo. Polak dostał trochę ponad 10 minut na pokazanie się na boisku i Milik mógł zaliczyć naprawdę kosmiczne wejście. Był bardzo blisko zdobycia bramki, która mogła dać zwycięstwo Juventusowi.

Polski napastnik zbiera dobre opinie po swoim występie, choć krótkim. To na pewno dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Jednak zastanawiamy się wciąż, jaki jest status Polaka? Czy Milik może być wciąż ważnym zawodnikiem dla Juventusu? Czy będzie musiał opuścić Turyn? Z tymi pytaniami zmierzył się nasz ekspert: – Bardzo trudno odpowiedzieć na pytania na temat odejścia Polaka. Jeśli Juventus zdecyduje się sprzedać ofensywnych zawodników, to prędzej będą to Openda i David. Biorąc też pod uwagę fakt, że klub prowadzi rozmowy z Dusanem Vlahoviciem w sprawie nowego kontraktu.

Pensja Milika nie jest zbyt wygórowana, żeby zmusić klub do transferu. On sam jest zawodnikiem, który w ostatnich latach był chętny, aby zostać w Turynie, bez względu na jego rolę. Do tego podpisał kontrakt ważny do następnego lata. Tylko kilku zawodników Juventusu jest nietykalnych, a reszta przy korzystnych ofertach transferowych może odejść. Mimo to nie sądzę, żeby Juventus chciał sprzedać wszystkich napastników, których ma teraz.

Jeśli Openda i David odejdą, to jestem w stanie wyobrazić sobie Milika jako opcję dla Vlahovicia. Pod warunkiem że Juventus zgodzi się przedłużyć kontrakt z Serbem.Max Statman dla iGol.pl

Realna walka o mundial?

Patrząc na reprezentację Polski, to od tej nieszczęsnej kontuzji 32-latka tak wiele nie zmieniło się personalnie, jeżeli chodzi o napastników. Wciąż numerem jeden jest Robert Lewandowski, dla którego może to być ostatni rok w kadrze narodowej, a wydaje się, że na pewno będą to jego ostatnie mistrzostwa świata. O ile się na nie zakwalifikujemy. O miano partnera dla kapitana rywalizują Karol Świderski, Adam Buksa i Krzysztof Piątek. W ciągu tych dwóch lat nie przybyło nowych konkurentów. Choć sam Arkadiusz Milik wypadł z grona potencjalnych kandydatów.

Jeżeli Polak odzyskałby formę w Juventusie, a przede wszystkim ustabilizowałoby się jego zdrowie, to może mieć nadzieję na to, że uda mu się załapać na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Wszystko zależy od trzech rzeczy. Pierwsza to wywalczenie awansu w marcowych barażach. Druga, to odzyskanie formy w Serie A, a trzecia – brak nowej konkurencji w kadrze narodowej. Przy obecnym statusie napastników reprezentacji, może on myśleć o byciu w szerokiej kadrze i szansach na wyjazd.

Dużo nadziei dało te zaledwie 10 minut z meczu przeciwko Sassuolo. To wystarczyło, aby Milik zaczął zbierać naprawdę dobre opinie. 32-latek może otrzymać więcej kredytu zaufania. Jak podkreślał nasz ekspert, konkurenci do gry w ataku Milika mają słaby sezon i ich notowania u Spellettiego znacznie spadły. Poza Vlahoviciem, przed Polakiem nie powinno być dużej konkurencji. Patrząc na to, że forma innych polskich napastników – poza Lewandowskim – jest mocno przeciętna, to w ciągu najbliższych dwóch miesięcy pozycja snajpera Juve może znacznie się poprawić.

Obecnie Jan Urban, szukając napastników do reprezentacji Polski, krąży wokół nazwisk, które znajdują się od lat na liście powołanych. To sprawia, że marzenia Milika o wyjeździe na mistrzostwa świata mogą być bardzo realne. Wszystko zależy teraz od zdrowia i dojściu do odpowiedniej formy. A mecz z Sassuolo pokazał, że wcale nie musi do tego potrzebować bardzo dużo czasu.

Arkadiusz Milik niejedynym polskim pechowcem

Patrząc na pecha Milika, to od razu nasuwa się jeden podobny przypadek w świecie futbolu – Marco Reus. Niemiecki piłkarz, przez swój pech do kontuzji, stracił wiele okazji na wyjazdy z reprezentacją na ważne turnieje i przeszedł mu koło nosa choćby zwycięski mundial z 2014 roku. Jednak w porównaniu do Polaka, Niemiec nie pauzował aż tak długo i za każdym razem wracał do pełni dyspozycji. Niezależnie od skali urazów, jakich doznawał w przeszłości.

Jeżeli mamy popatrzeć na podobne polskie przypadki, to nie jest ich tak dużo. Oczywiście w przeszłości było wiele przykładów ciężkich kontuzji znanych polskich piłkarzy i konieczności zakończenia karier przez dalsze problemy zdrowotne. Ale naprawdę mało kto tak starał się wracać i walczyć o swoje, jak Arkadiusz Milik. Najbliższym jemu przykładem jest Szymon Żurkowski, który zmagał się z wielokrotnymi operacjami kolana, tracąc całe sezony. Teraz podobnie jak 32-latek, stara się wrócić do pełni sprawności.

Idąc nieco dalej w przeszłość, to problemy z oboma kolanami miał również Mirosław Szymkowiak. Poważne urazy doznał jeszcze jako młody zawodnik, ale miały one wpływ na jego kłopoty zdrowotne na kolejnych etapach kariery. Przeszedł on osiem operacji i zakończył przedwcześnie karierę piłkarską. A przez wiele lat zachwycaliśmy się nim, jako zawodniku będącym genialną „dziesiątką”.

Przypomina się również przykład z Michałem Żyro, który zaliczył dobre wejście do Wolverhamptonu. Niestety brutalne wejście rywala i koszmarna kontuzja zastopowała jego karierę. Pauzował lata po złamaniach i uszkodzeniach więzadeł. Zaczął piłkarsko schodzić coraz niżej, aż po prostu poddał się i również przedwcześnie zawiesił korki na kołku. Obecnie możemy go oglądać w roli telewizyjnego eksperta.

Nikt z polskich zawodników nie potrafił się tak podnosić, jak Arek Milik. Po tak ciężkich urazach pokazywał, że da się wrócić do gry na najwyższym poziomie. I tym razem może być podobnie, czego mu życzymy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze